| some part of 'possible ingame/start scenario' |
|
Polish version. |
|
'Ciemne, waskie, zaniedbane uliczki miasta... budynki coraz gesciej 'zarastaja' ulice. Wznosza sie ponad nie i zakrywaja wszystko. Masz poczucie ciasnoty, ale jest ona dosc przytulna i przyjemna. Odczuwasz klimat tego miejsca i zauwazasz, ze jakos czujesz do niego przynaleznosc. Znasz te zakamarki bardzo dobrze, wszystko co wokolo jest ci znane, nic co sie pojawia czy znika nie umyka twej uwadze. Znasz kazda historie tych miejsc i wszystkie godne uwagi zdarzenia z nimi zwiazane... zawsze czujesz sie tu bardzo pewnie, kazda z nocy wydaje sie tak spokojna i cicha. Ale jakos nie dzisiaj. Dzis cos jest nie tak jak to zawsze bywalo. Zmienilo sie cos czego nie potrafisz okreslic. Wszystko przestalo byc tak przyjazne i oczywiste. Powstal stan niepokoju. Jakos tez pusto, ludzie po domach pozostali, nikt sie po karczmach nie kreci, nie zwiedza ciemnych uliczek. Zwykle tez swiatla bylo tu wiecej, pochodnie rozswietlaly wszystko tanczacymi plomieniami. Idac czujesz ze im dalej tym bardziej wszystko robi sie nieprzyjazne. Odczuwasz coraz wiekszy niepokój, ale niepokój nowy, nieznany, chwilami przyjemny. Czekasz co sie stanie. Wiesz, ze to cos niebezpiecznego, cos co zagraza twojemu spokoju, lecz nie obawiasz sie juz spotkania z tym. Za kolejnym zakretem stwierdzasz, ze tu pochodni juz rzeczywiscie nie ma. Nie ma niczego co mogloby wskazac ci droge lub ochronic przed tym co nie chcialoby byc odkryte. Teraz czujesz juz czyjas obecnosc. Najpierw uwazasz, ze to jakas grupa, przynajmniej trzech osobników, po chwili jednak uswiadamiasz sobie, ze to jednak jedna istota. Za plecami widzisz jeszcze odlegly blask swiatla za zakretem. Przed soba jedynie ciemnosc, czern i niepewnosc. Twoje mysli rozrywaja cie na dwa stanowiska: czujesz potrzebe powrotu, ucieczki, chec zapewnienia sobie bezpieczenstwa... nie koniecznie strach. Siegasz jednak powoli do pasa, szybko przypominasz sobie gdzie na nim zawieszona jest pochwa twojego sztyletu. Ujmujesz mocno rekojesc prawa dlonia i powoli wysuwasz bron do polowy glowni... po chwili czujesz jednak swoje drugie stanowisko. Czujesz wzywanie owej istoty, czujesz sie troche zniewolony, ale nie do konca. Wiesz ze masz wybór. Nie masz pewnosci czy ucieczka rzeczywiscie Cie ocali. Mozliwosc ataku w ciemnosci niewidocznego wroga jest dosc ograniczona... Z przodu zas czeka ciemnosc i jeszcze wieksza niepewnosc, niespodziewanego 'goscia'. Pierwsze mysli o nim sa bardzo negatywne.. 'zabójca'... poprostu zabójca. Ale jednak czujesz, ze to nie jest az tak proste i oczywiste. Wyczuwasz jakas niezwyczajnosc w tym spotkaniu. Jakas mroczna nadzieje... Co wiec uczynisz? Co wydaje sie wlasnie Tobie wlasciwe? Pamietaj o jednym, wszystko co uczynisz zalezy od Ciebie... |